Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Szamotułach
Śmierć I Życie

Artykuł ten napisałam w oparciu o książki dr Elisabeth Kubler-Ross, lekarza psychiatry: "Koło życia. Rozważania o śmierci i umieraniu" i "Śmierć. Ostatni etap rozwoju". Część zdań jest w całości przepisana z tych książek, gdyż nie widziałam powodu aby je zmieniać.

Zdiagnozowana nieuleczalna choroba. Zaawansowany rak. Najpierw zaprzeczenie, negacja. Nie, nie ja. To niemożliwe. Pomylili się. Potem poczucie bezsensowności. Wewnętrzny konflikt. Samotność. Następnie gniew i złość. Dlaczego ja? Dlaczego nie ktoś inny? Ja mam jeszcze tyle do zrobienia. Jestem taki młody. Przecież tak właściwie to ja jeszcze nie zacząłem żyć. Dlaczego nie ta staruszka z naprzeciwka? Szczególnym obiektem złości staje się Bóg. Bo to On wydaje wyrok śmierci. I robi to wyłącznie według własnego uznania. Potem negocjacje, targowanie się. Dobrze, niech będzie. Umieram. Umrę. Ale daj mi Panie Boże jeszcze trochę czasu: tydzień, miesiąc, rok. Będę dobry dla rodziny. Zrobię to, co chciałem zrobić już dawno. Depresja. Tak. Umieram. Właśnie ja. Miałem nieszczęśliwe życie, popełniłem tyle błędów, nie dokończyłem tego, co było dla mnie ważne. I już nie dokończę. I w końcu stan akceptacji. Umieram. Trudno. Dobrze. Spróbuję załatwić to, co powinienem jeszcze załatwić, co zdążę załatwić.
Przez takie fazy przechodzi człowiek umierający. Trwają one różnie długo, nadchodzą w różnej kolejności. Dobrze jest mieć tego świadomość, bo wtedy można próbować zrozumieć pewne zachowania, reakcje. Można starać się pomóc. Żyjemy w społeczeństwie, gdzie powinno się kontrolować emocje i odpowiednio się zachowywać. To wypada, tego nie wypada. Pacjent, który wyraża złość, nie jest postrzegany jako człowiek, który w ten sposób błaga o pomoc, tylko jako ktoś, kto narusza kulturę, zasady i oczekiwania. Pacjent smutny rodzi poczucie winy. Nie wiadomo jak się w stosunku do niego zachowywać. Pacjent nie może negocjować. Przecież pracownicy szpitala wiedzą lepiej co jest dla niego dobre, wiedzą nawet w jakim tempie powinna rozwijać się choroba. Szpital podtrzymuje postawę negacji. "Ależ nie, nie umrze pan/pani. To się da wyleczyć, współczesna medycyna zna metody..." Podtrzymywanie tej fazy chroni przed zaangażowaniem emocjonalnym i zmierzeniem się z własnymi uczuciami. Relacja z pacjentem umierającym, zaszczyt pomagania istocie, która umiera i pomoc jej rodzinie powinno stanowić o umiejętnościach ludzi opiekujących się człowiekiem w potrzebie. Nie tylko lekarzy, psychologów i księży. Również każdego z nas. Nie bójmy się drugiego człowieka. Nie uciekajmy przed nim. Bo przed nami też będą uciekać.
Nie bójmy się śmierci. Skupmy się na tym aby żyć, póki jesteśmy żywi. Nie dostosowujmy się do ról, jakie wybrali dla nas inni. Nie patrzmy na to co wypada, a czego nie wypada. Określmy nasze wartości, pomyślmy kim chcemy być, co chcemy robić. I róbmy to. W swoim własnym tempie, nie patrząc na innych. Kiedy żyjemy przygotowaniem do tego co będzie jutro, lub wspomnieniem dnia wczorajszego, ucieka nam każde "dzisiaj". Dzień, w którym się obudziliśmy, może być naszym dniem ostatnim. Wykorzystujmy nasz czas. Nie żyjmy tak, jakbyśmy mieli żyć zawsze. Nie odkładajmy nic na potem. Pozostawmy coś po sobie. Uśmiech. Słowa. Czyny. Nigdy nie wiemy jaki będzie efekt naszego uśmiechu, słów wsparcia, konkretnego zachowania. Może to jest właśnie sens naszego życia? Czasem napotykamy na trudności. Ale nie rozwiniemy się, jeśli wszystko będzie szło wspaniale. Cierpienie jest darem, który ma określony cel. Wszystkie przeciwności losu, wszystkie udręki i koszmary, wszystko to, co postrzegamy jako karę od Boga jest w istocie darem. Daje nam bowiem okazję do wewnętrznego rozwoju, który jest jedynym celem życia. W życiu po śmierci każdemu zostanie zadane to samo pytanie: Czego dokonałeś dla dobra innych? W jaki sposób im pomogłeś? Jeśli nie odpowiemy sobie na te pytania teraz, potem będzie za późno. W ostatecznym rozrachunku człowiek nie powinien pytać o znaczenie swojego życia, tylko uświadomić sobie, że to właśnie jemu zostanie zadane to pytanie.
Szanowni Państwo. To jest mój ostatni artykuł. Kończę pracę w Szpitalu w Szamotułach. Przez całe życie otrzymujemy wskazówki przypominające nam o kierunku, w którym mamy podążać. Jeśli nie zwracamy na nie uwagi, dokonujemy złych wyborów, to koniec końców nasze życie okazuje się nic nie warte. Największym darem jaki otrzymaliśmy jest wolna wola. Dlatego odpowiedzialność za dokonywanie wyborów spływa na nasze barki. Dokonałam wyboru. Bardzo dziękuję wszystkim Wspaniałym Ludziom, których tu spotkałam.

Anna Paczkowska
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Szamotułach
ul. Sukiennicza 13
64-500 Szamotuły
NIP: 787-18-07-873 REGON 000553822
tel.+48 61 29 27 100 fax +48 61 29 27 102