Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Szamotułach
PORÓD NATURALNY CZY MEDYKALIZOWANY

Poród naturalny to taki, który przebiega całkowicie samoistnie, spontanicznie, a dziecko rodzi się w położeniu główkowym, między 37 a 42 tygodniem ciąży. W trakcie porodu nic nie zagraża ani matce, ani dziecku, a po porodzie oboje - matka i dziecko są w dobrym stanie zdrowia. W obecnych czasach porody całkowicie naturalne są rzadkością. Najczęściej odbywają się wtedy, gdy pacjentka po prostu nie zdąży dojechać do szpitala, czy nawet nie zdąży wezwać pogotowia ratunkowego. Taka "naturalność" jest patologią. Dosyć ryzykowną patologią. Gwałtowną i poza jakąkolwiek kontrolą. Raz się uda, a raz się niestety nie uda.
Każda czynność, którą wykonuje personel medyczny przy pacjentce nazywa się medykalizacją porodu. Jest to na przykład pomiar ciśnienia krwi, wkłucie wenflonu, podanie kroplówki nawadniającej, czy leku przeciwbólowego, osłuchanie czynności serca dziecka, a nie tylko drastyczne procedury jak nacięcie krocza, czy ręczne wydobycie łożyska. W pogoni za ekologią i powrotem do natury nie dajmy się zwariować. Nie cofajmy się do średniowiecza, gdzie zgon matki w czasie porodu był na porządku dziennym. Poród musi być bezpieczny, a więc w granicach rozsądku zmedykalizowany.
W latach 70-tych XX wieku w Dublinie w Irlandii opracowano zestaw procedur dotyczących tzw. "aktywnego prowadzenia porodu". Był to swoisty scenariusz, plan postępowania z pacjentką w trakcie porodu. Ustalono na przykład, że szyjka macicy powinna rozwierać się w tempie 1 cm na godzinę, a II okres porodu (okres parcia) nie powinien trwać dłużej niż 2 godziny. Jeżeli natura nie chciała się dostosować do przepisów, należało jej w tym pomóc, a więc stymulować skurcze kroplówką z Oxytocyną, przebić błony płodowe lub skrócić okres parcia operacją kleszczową. Takie aktywne prowadzenie porodu mogło się oczywiście odbywać wyłącznie w szpitalach - i wymagało ścisłego nadzoru nad stanem matki i dziecka. Sprawiło to, że odpowiedzialność za wszystko, co działo się w trakcie porodu spadła wyłącznie na personel medyczny, co w jakimś sensie doprowadziło do ubezwłasnowolnienia rodzących. Ingerencja medyczna stała się obowiązkową składową porodu, a akt narodzin zaczął tracić swoją niepowtarzalność.
Od lat trwają dyskusje na temat - jaka powinna być prawidłowa opieka okołoporodowa. Czy rodząca ma znaleźć się w obcym środowisku (szpital), wśród nieznanych ludzi i musi się poddać procedurom, których znaczenia nie rozumie, czy może powinna rodzić w domu? Czy poród jest tylko procesem mechanicznym, mającym na celu uwolnienie dziecka z ciała kobiety, czy może niepowtarzalnym aktem narodzin? Czy kobieta rodząca lub jej mąż są osobami kompetentnymi do podejmowania decyzji dotyczących przebiegu porodu? Czy jeżeli kontrolę nad porodem przejmuje lekarz i położna, to oznacza dostosowanie tempa, czasu trwania i dynamiki porodu do standardów i norm danego szpitala? Czy powinno się ograniczać wczesny kontakt dziecka z matką na rzecz rutynowych procedur stosowanych po porodzie? (www.erodzina.com "Poród nie jest chorobą".
W 2010 roku ukazało się Rozporządzenie Ministra Zdrowia dr Ewy Kopacz dotyczące standardów postępowania i procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem (Dziennik Ustaw Nr 187 z z dnia 23.09.2010). Według tego Rozporządzenia kobieta ciężarna wspólnie z lekarzem prowadzącym ciążę powinna ustalić tzw. plan opieki prenatalnej i plan porodu. W Polsce jest to nowość. Nie ma to wyglądać w sposób: "poród odbędzie się dnia tego i tego o godzinie "x" w szpitalu "y". Poród przyjmie położna Kowalska i lekarz Kwiatkowski. Przyjadę do szpitala z rozwarciem 3 cm, które będzie postępowało w tempie 1 cm na 0,5 godziny. Przy rozwarciu 10 cm pękną błony płodowe, a kolor płynu owodniowego będzie jasny. W dwóch skurczach partych urodzi się Janek o masie 3450 g Ap 10, który zostanie położony na moim brzuchu i natychmiast go nakarmię, a w tym czasie mój mąż będzie robił zdjęcia. Potem wspólne zdjęcie rodzinne zrobi nam położna. W trakcie porodu nie wystąpią żadne zagrożenia dla matki i dziecka". Wszystko byłoby super, też byśmy sobie tak życzyli, ale niestety są to tylko pobożne życzenia, bo w zakresie położnictwa niczego przewidzieć się nie da. W jednym momencie fizjologia może zmienić się w ciężką patologię.
Jakże więc ten "plan porodu" ma wyglądać? Czy tak jak w latach 70-tych w Dublinie, o czym pisałam powyżej? Absolutnie nie. Ważne jest, aby kobieta będąca w ciąży najpierw zdobyła możliwie rozległą wiedzę na temat porodu. Z literatury, od swojej położnej, lekarza, ze Szkoły Rodzenia. Następnie powinna przemyśleć, co jest dla niej ważne. Czy bezpieczeństwo dziecka i swoje własne, czy obecność męża (osoby bliskiej) przy porodzie, czy umówiona, zaufana położna lub lekarz. Jak zapatruje się na użycie środków znieczulających np. narkotyków? Jaki poziom bólu jest w stanie znieść? Czy chce chodzić, czy leżeć w trakcie porodu? W jakiej pozycji chce rodzić? Czy godzi się na farmakologiczne przyspieszanie porodu? Jaki jest jej stosunek do nacięcia krocza? Ciąża trwa 40 tygodni. Jest czas, aby wszystko przemyśleć i sformułować "Plan". Mamy nadzieję, że zmusi to pacjentki do zastanowienia się nad swoimi oczekiwaniami i że po wszystkim nie będą miały pretensji, że ktoś musiał podjąć za nie decyzję, że coś wyszło jak wyszło, że się czegoś nie spodziewały, nie były przygotowane, że tak to będzie wyglądało. I że teraz będą skarżyć. Trzeba jednak pamiętać, że aby móc nie nacinać krocza, to krocze musi być przygotowane (masaż, rozciąganie, ćwiczenia), aby poród był bezpieczny, to nie można utyć 30 kg. Trzeba coś z siebie dać, a nie przerzucać odpowiedzialność na personel medyczny. Nie można od nas oczekiwać cudów, gdy się na te cuda samemu nie zapracowało.

Anna Paczkowska
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Szamotułach
ul. Sukiennicza 13
64-500 Szamotuły
NIP: 787-18-07-873 REGON 000553822
tel.+48 61 29 27 100 fax +48 61 29 27 102