Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Szamotułach
TRUDNE DECYZJE, ŻYCIOWE WYBORY

Przypadek 1. Klinika. Pacjentka w 25 tygodniu ciąży. Dziecko waży około 600g. Pół torebki cukru. Dzieje się coś złego. Zapis czynności serca wskazuje, że umiera. Jeżeli nie wykonamy cięcia cesarskiego w ciągu najbliższych kilku godzin - umrze. Pytamy matkę, jaka jest jej decyzja? Ratować, czy nie ratować? Która matka powie, że nie ratować, że pozwólmy mu umrzeć? Potwór, nie matka. Tylko należałoby tę matkę i jej bliskich poinformować, że urodzi skrajnego wcześniaka, z zarośniętymi powiekami i noskiem. Z bardzo słabo rozwiniętymi płucami i innymi narządami wewnętrznymi. Dziecko wymagające intensywnego, wysokospecjalistycznego leczenia przez następne kilka miesięcy. Leczenia, które też nie jest obojętne dla zdrowia i ma swoje powikłania. Takie dziecko może być w przyszłości normalne i zdrowe. Ale może też być rośliną, bez kontaktu ze światem zewnętrznym, może być niewidome, wstrząsane co chwilę atakami padaczki. Może mieć porażenie mózgowe. Kto wtedy będzie przy tej matce, której kazano podjąć decyzję? Kto jej pomoże, kto ją wesprze, kto da pieniądze na rehabilitację? Jej mąż? Czy może męża "przerośnie to wszystko" i poszuka kobiety, która urodzi mu zdrowe dziecko? A może lepiej nie walczyć z naturą i po prostu nie wykonać cięcia cesarskiego?

Przypadek 2. Pacjentka lat 40. W domu troje dzieci. Trzy cięcia cesarskie. Czwarta ciąża. Z przypadku. Zagnieżdża się w bliznach po cięciach cesarskich. Bardzo niebezpieczna okolica. Lekarz prowadzący patrzy na to z niepokojem, napomyka nawet o usunięciu ciąży ze wskazań lekarskich. Nawet naciska. Tłumaczy, że zagrożenie życia, że to się może źle skończyć. Pacjentka nie wyraża zgody. Ciąża rozwija się do terminu porodu. Łożysko centralnie przodujące, przerasta przez blizny macicy i wrasta w pęcherz moczowy. Cięcie cesarskie. Dziecko uratowane. Co z matką? Obfite krwawienie. Wylewa się z brzucha na podłogę. Natychmiastowe usunięcie macicy ze wskazań życiowych. Nie pomaga. Nadal krwawi ze wszystkiego. Szósta godzina operacji. Telefony w środku nocy, ściąganie z domów wszystkich, którzy mogą pomóc. 10 litrów krwi, wtłaczanej w naczynia. Pacjentka przeżywa operację. Po trzech dniach wylew krwi do mózgu. Powikłanie po przetoczeniu krwi. Śpiączka. Śmierć. Czy musiało tak być?
Przypadek 3. Dyżur. Noc. Przyjeżdża pacjentka w 14 tygodniu ciąży z obfitym krwawieniem z dróg rodnych. Krwawieniem zagrażającym jej życiu. Pacjentka jest świadkiem Jehowy. Żadnej krwi. Ciąża żywa. W USG widać bijące serduszko i poruszające się dziecko. Jak opanować krwawienie? Podaję leki podtrzymujące ciążę. Nic nie działa. Wciąż krwawi. Najlepiej byłoby, aby ciąża uległa samoistnemu poronieniu. Brutalne, ale prawdziwe. Poronienie, wydalenie dziecka z macicy zahamuje krwawienie. Ale ciąża nie chce się ronić. Co robić? Ciśnienie krwi spada. Pacjentka coraz bledsza. Oznaczamy morfologię. Ciężka anemia. Krwinki czerwone przenoszą do tkanek tlen, a krwinek czerwonych brakuje. Powinno się przetoczyć krew. Pacjentka nie wyraża zgody. W domu czwórka małych dzieci, bo to jest jej piąta ciąża. Co mam robić, aby uratować jej życie? Usunąć ciążę? Ale ja nie usuwam ciąży i się na to nie godzę, tak jak ona nie godzi się na przetoczenie krwi. Przetoczenie krwi jest niezgodne z jej zasadami, a przerwanie ciąży z moimi. Nie ma środków, które zastępują krew. Są tylko płyny wypełniające naczynia, ale bez krwi człowiek żyć nie może. Co mam robić? Patrzeć jak umiera? Nagle jakimś cudem przestaje krwawić. Co dalej? Co, gdy znowu się zacznie? Czy chce osierocić czworo dzieci, czy decyduje się na przetoczenie krwi? A może powinna znaleźć innego lekarza?
To są przypadki autentyczne. Spróbujcie Państwo postawić się w tych sytuacjach. Po obu stronach: raz jako pacjent, raz jako lekarz. Jaką decyzję byście podjęli? Tak wygląda nasza praca. Nie obciążajcie nas Państwo odpowiedzialnością za wszystko. My też, tak jak Wy, jesteśmy ludźmi. Tylko ludźmi. Nie chcemy Wam szkodzić, tylko pomagać. Ale Wy też ponosicie odpowiedzialność za swoje życie i swoje wybory.

Anna Paczkowska
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Szamotułach
ul. Sukiennicza 13
64-500 Szamotuły
NIP: 787-18-07-873 REGON 000553822
tel.+48 61 29 27 100 fax +48 61 29 27 102